W  poniedziałek (24 lipca br.)
w sprawach skarg i wniosków
mieszkańców będą przyjmowali:

zastępca burmistrza Krzysztof Kolibski
oraz sekretarz Agnieszka Biegańska Sawicka

 2017/03/18_R_Szalkiewicz/szalkiewicz4.JPG
W niedzielę 5 marca br. na Placu Wolności w Nowogardzie, uroczyście uczczono 72. rocznicę Państwowości Polskiej. Po wojnie na Ziemiach Zachodnich, w tym i w Nowogardzie, rozpoczęto na nowo budowanie struktur administracyjnych państwa.
O historii Nowogardu, problemach tamtych czasów ale i sukcesach rozmawiamy z Romanem Szałkiewiczem, Naczelnikiem Miasta i Gminy Nowogard w latach 1973-1975.

***
Red. Jak pan wspomina Nowogard z czasów powojennych?
R. Szałkiewicz: - Do Nowogardu przyjechałem w 1958 roku z Podlasia z rodzicami i rodzeństwem. Jeszcze wtedy odnosiło się wrażenie, że miasto Nowogard było zagruzowane po działaniach wojennych. Gruzy były również w centrum miasta. Widać było sterty cegieł, które szykowano w ramach akcji do wywiezienia na odbudowę Warszawy. Część gruzu wywożono nad jezioro, bo woda sięgała pod mury obronne.
Przez pierwszy rok mieszkaliśmy „na Radosławiu”. Potem zdecydowałem się na studia na Wyższej Szkole Rolniczej w Szczecinie. W 1965 roku wróciłem do Nowogardu, gdzie byłem w Powiatowej Radzie Narodowej.
Red. Jak pana zdaniem żyło się wówczas mieszkańcom Nowogardu?
- Było skromnie, ale również czuło się zadowolenie, że jesteśmy wolni, że idzie ku lepszemu. Wówczas to powstawały zakłady pracy. Było ich około 44. Odbudowywanie Nowogardu trwało wiele lat... Ale działaliśmy krok, po kroku.
Red. Czasy, gdy był pan naczelnikiem...
- Najpierw powołano mnie na stanowisko Naczelnika Gminy. Funkcję tą sprawowałem od 1 stycznia 1973 roku. Następnie, po reorganizacji, Wojewoda Szczeciński powołał mnie na Naczelnika Miasta i Gminy. Potem przyszła kolejna reorganizacja i zastąpił mnie Zbigniew Bortel.

 2017/03/18_R_Szalkiewicz/szalkiewicz1.JPG
W tamtych czasach, w latach siedemdziesiątych, z mojej inicjatywy powstała między innymi nasza nowogardzka fontanna, którą oddano do użytku 21 września 1974 roku. Wybudowaliśmy też parking obok obecnej Przystani. W czasie gdy byłem naczelnikiem remontowaliśmy szkoły, nacisk kładliśmy na rozwój zasobu mieszkaniowego. Pamiętam, że wyremontowaliśmy wtedy około 200 mieszkań. Udało się też zbudować ścieżkę zdrowia koło „Harcówki”. Rozwijaliśmy też sport i naszego Pomorzanina.
Po likwidacji powiatów, w tym nowogardzkiego, odszedłem do „Centrali Nasiennej”, gdzie przepracowałem 20 lat (1983-2003). W czasie swojej pracy zawodowej zatrudniłem między innymi tatę obecnego burmistrza Roberta Czapli.
Red. Trudności w pracy naczelnika?
- Raczej takich nie było. Normalna praca, normalne, życiowe problemy... Człowiek dawał z siebie wszystko. Nie spoczywał na laurach... Nie mogę jednak pogodzić się z jednym, że później „rozwalono” nowogardzkie zakłady pracy.
Red. Jak w przeszłości spędzało się wolny czas?
- Chodziliśmy do „Kolorowej”, „Piwnicy” albo „Przystani”, gdzie kiedyś jeszcze było kino (uśmiecha się pan Roman).
***
Roman Szałkewicz ur. 1938, Naczelnik Miasta i Gminy Nowogard w latach 1973-1975, radny Rady Miejskiej Gminy Nowogard II kadencji (1994-1998), wieloletni prezes LKS „Pomorzanin”, uhonorowany m.in.: Złotą Odznaką LZS, Złotym Krzyżem Zasługi, odznaczeniami PCK. Żona: Urszula. Doczekał się trójki dzieci i pięcioro wnuków.
Opr. Marcin Ościłowski